Bóg jest tym winnym krzewem, a my Jego latoroślami. Wytrwanie w Nim nie jest pasywnym czekaniem, ale dynamiczną, życiodajną relacją. Wytrwanie wymaga od nas zaufania, czasem trudu i borykania się z własną słabością – bo kimże bylibyśmy bez miłości i obecności Boga? Owoce, które przynosimy, rodzą się z głębokiego związku z Nim.
Trwanie w Bogu to nie jednorazowy akt, ale codzienna decyzja o byciu z Nim, o zatapianiu korzeni swojego życia w Jego miłosiernym sercu. Tam, dopiero, znajdziemy prawdziwy spokój, radość i siłę do przyniesienia dobrego owocu. Niech te słowa będą dla nas drogowskazem w codziennym życiu i codziennych wyborach.



