Miłość do Boga, która powinna być naszym motorem napędowym, nieustannie domaga się pomnożenia. Życie w pośpiechu i codziennej rutynie sprawia, że zapominamy o niej. A o miłość trzeba dbać, pielęgnować ją jak delikatną roślinę.
Każde „żałuję” wypowiedziane wobec Boga jest aktem świadomości własnych braków. Skrucha nie rodzi się z lęku, lecz z miłości, która pragnie głębokości, czystości, bycia najlepszą wersją siebie – dla Niego. On jest jak dobry lekarz, który zna nas lepiej niż my sami i może prowadzić nasze życie tak, by każdy nasz krok zbliżał nas do życia wiecznego.
Poświęcenie Bogu myśli, słów, uczynków i cierpień to pragnienie bycia z Nim jednością. Nie chodzi tylko o akty religijne i pobożne, ale o życie i nasze codzienne wybory, najprostsze gesty, niezauważalne dla innych poświęcenia. Cierpienie przestaje być tylko bólem, a staje się ofiarą – dla Niego.
Codziennie rano zadajmy sobie pytanie: jak dzisiaj mogę żyć tak, by moje życie prowadziło mnie bliżej Boga?



