To jest nasza ludzka specjalność – tworzyć scenariusze najgorszych możliwych wydarzeń, nawet gdy nie ma ku temu realnych podstaw. Ale zastanówmy się przez chwileczkę, czy to naprawdę nasza przyszłość jest taka niepewna, czy to my sami ją malujemy ciemnymi barwami?
On, który był z początku, jest i dzisiaj, tu – przy Tobie. Nie ma takiego ciężaru w Twoim życiu, którego nie można by przekuć w most prowadzący do nowych możliwości. Czasem trzeba tylko pozwolić, by światło wiary rozświetliło mroki zwątpienia.
Podejmij więc wyzwanie, jakim jest znajdowanie radości w najprostszych rzeczach – w promieniu słońca, w uśmiechu przechodnia, w cichym „dzień dobry” od sąsiada. To właśnie te maleńkie krople dobroci tworzą ocean spokoju, na którym możemy płynąć pomimo sztormów. Bądź odważny, żyj pełnią życia, pamiętając, że każdy dzień jest darem, który można wzbogacić odrobiną wiary w to, co niewidzialne, ale co daje moc do pokonywania nawet najgłębszych lęków.



