Życie pełne jest pokus, to prawda stara jak świat. Przed tym właśnie Jezus ostrzega nas w Ewangelii – „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”. A jakże często zapominamy o tej czujności, jak dziecko zapomina o zakazach, gdy widzi przed sobą słodycze. Nasze serce, nasza wola, to jak żagiel na wietrze – gotowe do działania, do dobra. Ale to ciało, o, jak często wprowadza nas w błąd, jak często chce wygodnie leżeć w łóżku, gdy powinniśmy wstać i działać.
To przecież w cichej modlitwie, kiedy serce rozmawia z Bogiem, odnajdujemy siłę do stawienia czoła pokusom. Nie lękajmy się prosić Go o pomoc, o siłę ducha, aby móc wytrwać. Pamiętajmy, że On jest naszym najwierniejszym sprzymierzeńcem w tej codziennej bitwie. To On przychodzi nam z pomocą, gdy słabość ciała zaczyna brać górę nad duchem.
Więc kiedy następnym razem poczujesz, że Twoja wewnętrzna iskra dobra jest zagrożona, gdy poczujesz, że siły Cię opuszczają, zamiast poddawać się, poświęć choć chwilę na modlitwę. Niechaj będzie ona jak solidna kotwica w porywistych falach codzienności. Gdziekolwiek jesteś, cokolwiek robisz – pamiętaj, nawet najsłabszy blask może rozproszyć najgłębsze ciemności.


