W ciemnościach łatwo o potknięcie. To nie tylko fizyczny mrok, ale te wszystkie mroczne chwile w naszym życiu, momenty zwątpienia, strachu, samotności. Każdy z nas zna ich ciężar. Ale wyobraźmy sobie, że w tych najtrudniejszych momentach obok nas pojawia się Ktoś, kto zapala światło.
„Ja jestem światłością świata…” – te słowa brzmią jak obietnica. Obietnica, że ktoś już o Nas dba, że ktoś nas prowadzi. To Jezus jest tym, który chce rozświetlić nasze życie, którego światło nie gaśnie, którego ślad jest trwały i pewny.
Kiedy idziemy za Nim, nasza droga staje się jaśniejsza. Nie oznacza to, że nagle znika trud i ból, ale znaczy to, że nie musimy zmagać się z nimi w samotności.
Kiedy zatem stajemy przed wyborem ścieżki, pamiętajmy o tym, komu możemy zaufać. Kto może być naszym światłem w mroku. Zaufajmy, że idąc za Nim, odnajdziemy to, co w życiu najpiękniejsze: światło, które daje nadzieję, miłość, której nie pokona żadna ciemność, i pokój, którego nasze serca najbardziej pragną.



